Ekstraklasa I Liga Puchar Polski Reprezentacja Polski Premier League Ligue 1 Primera Division 1. Bundesliga Serie A Champions League Europa League World Cup 2014 FIFA Club World Cup 2013 2013 Africa Cup of Nations 2013 FIFA Confederations Cup

Serwisy partnerskie:

Zamiast boiska, leżak i plaża. Wielcy nieobecni na mundialu

Robert Lewandowski, Petr Cech, Zlatan Ibrahimović, Gareth Bale, David Alaba – jest wielu wybitnych graczy, którzy nie pojadą na mundial, bo grają po prostu w zbyt słabych reprezentacjach. Dla zawodnika jeszcze bardziej frustrujące jest jednak, gdy jego koledzy dostają powołanie na najważniejszą piłkarską imprezę, a on sam musi oglądać mistrzostwa sprzed ekranu telewizora. Bo trener go nie lubi, albo nie ceni jego umiejętności, choć wszyscy wkoło wiedzą, że są wysokie. W czerwcu w takiej sytuacji będzie kilku świetnych piłkarzy. KLIKNIJ I CZYTAJ DALEJ!

– Po zdobyciu mistrzostwa Włoch chcę odpocząć wraz z rodziną. Zamiast oglądać mistrzostwa, pojadę z żoną i dziećmi do Disneylandu – powiedział Carlos Tevez, który w reprezentacji Argentyny nie gra od 2011, czyli od chwili, w której przejął ją Alejandro Sabella. Nie wiadomo, czemu Carlitos nie dostaje szans w kadrze. Gole strzela przecież jak na zawołanie. – Gdy pracowaliśmy razem w Corinthians mieliśmy dobre kontakty. Zawsze okazywaliśmy sobie szacunek – zapewnia napastnik Juventusu. Zamiast niego, Sabella wolał powołać do szerokiej kadry Franco Di Santo z Werderu Brema, który w tym sezonie zdobył cztery bramki. Tevez – 19. Podobno chodzi po prostu o konfliktowy charakter piłkarza.

Tak samo sytuacja wygląda z Samirem Nasrim. Francuz ma za sobą świetny sezon w Manchesterze City. Został mistrzem Anglii, wygrał Puchar Ligi, strzelił 11 goli i zaliczył 12 asyst. A jednak już od dawna wiedział, że nie dostanie powołania na MŚ 2014. – Selekcja jest już zakończona. Ja jej nie przeszedłem. Szanuję wybór selekcjonera. Jeśli gra w pierwszym składzie takiego klubu jak City i zdobycie z nim dwóch trofeów to dla niego za mało, to nie mój problem – powiedział przed ogłoszeniem składów piłkarz, który grał jeszcze w barażach o awans na mundial. Mniej dyplomatyczna była jego partnerka, która na Twitterze zbluzgała Deschampsa i całą francuską kadrę. Jej słowa nie nadają się do cytowania.

O braku powołania nie decyduje tylko mocny charakter i brak porozumienia z szefem. Czasami selekcjoner ma po prostu określoną grupę zawodników, przy której trwa i niechętnie wpuszcza do niej nowych. Tak było w przypadku Brazylii. Luiz Felipe Scolari ma prawdziwy kłopot bogactwa, ale nawet tym ciężko wytłumaczyć brak powołań dla Filipe Kasmirskiego i Mirandy z Atletico Madryt. Obaj obrońcy są w bardzo wysokiej formie, walczą o mistrzostwo Hiszpanii i triumf w Lidze Mistrzów, ale Felipao wolał zamiast nich powołać dużo słabszych Paulo Henrique z Napoli i Maxwella z PSG. Nie znalazł za to miejsca dla dwóch innych Canarinhos z PSG, którym powołanie należało się chyba bardziej – Lucasa Moury i Marquinhosa. Nie wspominam już braku Ronaldinho, Kaki i Robinho, bo w ich przypadku chodzi po prostu o odmłodzenie składu.

Wielu selekcjonerów zrezygnowało z zasłużonych weteranów, mimo ich niezłej, albo dobrej dyspozycji. Anglik Roy Hodgson nie zabierze do Brazylii Ashleya Cole’a i Michaela Carricka, Włoch Cesare Prandelli zrezygnował z Francesco Tottiego, Luki Toniego i Alberto Gilardino, Hiszpan Vicente Del Bosque nie dał szans Alvaro Arbeloi, ale też młodemu Isco z Realu. W niemieckiej kadrze zabraknie Marca-Andre Ter Stegena i Mario Gomeza, w belgijskiej Radji Nainggolana, w meksykańskiej Carlosa Veli, w chilijskiej Davida Pizarro, itd. itd. Z nieobecnych spokojnie można by „zmontować” skład, który walczyłby o medale mundialu 2014.

Radek Przybysz