Ekstraklasa I Liga Puchar Polski Reprezentacja Polski Premier League Ligue 1 Primera Division 1. Bundesliga Serie A Champions League Europa League World Cup 2014 FIFA Club World Cup 2013 2013 Africa Cup of Nations 2013 FIFA Confederations Cup

Serwisy partnerskie:

Duch Guttmana siedział na poprzeczce. Trzy triumfy Sevilli, osiem porażek Benfiki (VIDEO)

Za nami finał Ligi Europy. Po rzutach karnych wygrała go Sevilla, przedłużając tym samym klątwę Benfiki Lizbona. Sam mecz nie zachwycił. Oba zespoły szaleńczo atakowały przez pierwsze 15 minut pierwszej i drugiej połowy i wtedy finał rzeczywiście mógł się podobać. Gra wyglądała jak na podwórku – zero dyscypliny i wszyscy do przodu. Ale potem piłkarze opadali z sił, a widowisko traciło na jakości. Dogrywki już praktycznie nie dało się oglądać, obie strony chciały tylko wytrzymać do karnych. KLIKNIJ I CZYTAJ DALEJ!

Ósmy finał, ósma porażka

Mimo wszystko, po 120 minutach to Benfica powinna prowadzić. Wbrew temu co mówił trener Sevilli, Unai Emery, jego podopieczni stworzyli sobie mniej okazji (w strzałach 11 do20) i mieli szczęście, że nie przegrali. A jednak na koniec to oni podnieśli puchar. Benfica przegrała, bo wyborni napastnicy Oscar Cardozo i Rodrigo fatalnie wykonali ruty karne, które obronił bramkarz Sevilli Beto. Niektórzy twierdzą jednak, że Orły z Lizbony zawiodły, bo podczas serii „jedenastek” na poprzeczce bramki siedział duch Beli Guttmana...

Guttman był legendarnym trenerem Benfiki, który w 1961 i 1962 roku dwa razy z rzędu zdobył z nią Puchar Europy. Potem pokłócił się z władzami klubu, które nie chciały mu dać podwyżki, a odchodząc zapowiedział, że bez niego klub z Lizbony nic nie wygra przez najbliższe 100 lat. I tak rzeczywiście jest do dziś. W międzyczasie Benfica grała już w ośmiu finałach europejskich rozgrywek! Przed rokiem w finale LE przegrała z Chelsea po golu straconym w ostatniej minucie meczu. Wtedy, tak samo jak w tę środę, piłkarze Jorge Jesusa zmarnowali dziesiątki doskonałych sytuacji. Wyglądało to tak, jakby klątwa splątała im nogi.

Potrójni mistrzowie

- Niestety, w finale przegrała lepsza drużyna. Ale nie możemy teraz rozpamiętywać tej porażki, bo przed nami jeszcze jeden finał – podkreślał Jesus. Benfica wciąż ma bowiem szanse na potrójną koronę. Wygrała już mistrzostwo Portugalii i Puchar Ligi, a w sobotę zagra w finale Pucharu Portugalii.

Dla Sevilli to jedyny sukces w tym sezonie, ale za to jaki. Hiszpańska prasa pisze o „Tricampeanos”, przypominając, że tegoroczne zwycięstwo jest trzecim europejskim pucharem wygranym przez Sevillę. Tym samym, klub z Andaluzji dołączył do elitarnego grona gigantów, wśród których są Barcelona, Liverpool czy Milan.

Najpierw Śląsk Wrocław, potem Valencia

Pomyśleć, że Sevilla w Lidze Europy miała w ogóle nie grać. W zeszłym sezonie zajęła dopiero dziewiąte miejsce, ale weszła do rozgrywek „kuchennymi drzwiami” dzięki temu, że Rayo Vallecano nie dostało licencji na grę w LE, a Malaga została wykluczona przez długi. Sevilla rozpoczęła rywalizację od pierwszej fazy kwalifikacji. W sumie, do ostatniego karnego w finale zagrała w 19 meczach. To tak, jakby rozegrała pół sezonu ligowego! Poza rozbiciem Śląska Wrocław w drugiej rundzie eliminacyjnej (9:1 w dwumeczu) po drodze pokonała m.in. niemiecki Freiburg, słoweński Maribor, FC Porto i w szalonym półfinale Valencię.

Benfica zaczęła sezon w Europie od Ligi Mistrzów, ale odpadła w grupie z PSG i Olympiacosem Pireus. Potem w LE też miała niełatwych rywali. Rozprawiła się m.in. z angielskim Tottenhamem Hotspur, holenderskim AZ Alkmaar i w półfinale z samym Juventusem. Mimo, że w finale znowu górą było fatum (albo po prostu hiszpański rywal), to dzięki występom w LM Orły zarobiły w tym sezonie niemal dwa razy więcej od zwycięzcy LE (16,8 mln euro Benfiki przy 9,9 mln Sevilli). To pokazuje, jaka różnica w prestiżu jest nadal między LE i LM. A za rok gospodarzem finału europejskiego „pucharu pocieszenia” będzie Stadion Narodowy w Warszawie.

Radek Przybysz