Ekstraklasa I Liga Puchar Polski Reprezentacja Polski Premier League Ligue 1 Primera Division 1. Bundesliga Serie A Champions League Europa League World Cup 2014 FIFA Club World Cup 2013 2013 Africa Cup of Nations 2013 FIFA Confederations Cup

Serwisy partnerskie:

Krzysztof Dowhań dla Vercard.pl: Słowaccy bramkarze lepsi od polskich (VIDEO)

Artur Boruc, Łukasz Fabiański, Jan Mucha, Dusan Kuciak – to, że Legia od lat szkoli doskonałych golkiperów jest zasługą przede wszystkim trenera bramkarzy Krzysztofa Dowhania. To dzięki treningom z nim, ci zawodnicy osiągnęli tak wysoki poziom, a klub sporo na nich zarobił. Dowhań pracował też m.in. z Wojciechem Szczęsnym, a w rozmowie z serwisem Vercard.pl ocenił stan „polskiej szkoły bramkarskiej” – zarówno tej w kraju, jak i zagranicą. KLIKNIJ I PRZECZYTAJ WYWIAD!

- Jak pan ocenia towarzyski mecz z Niemcami i debiut legionisty Michała Żyry?
- Wiadomo, że to tylko sparing i ciężko wyciągać po nim jakieś daleko idące wnioski. Tym bardziej, że Niemcy wystawili nie drugi, a raczej trzeci skład. Ale mimo wszystko, zawsze remis z Niemcami to dobry wynik, który idzie w świat. Tym bardziej, że też mieliśmy swoje szanse i mogliśmy wygrać. Dobrze, że szansę dostało kilku młodych chłopaków, którzy zagrali odważnie, bez kompleksów. Tak jak Michał Żyro. Nie miał może za dużo czasu, żeby się wykazać, bo wszedł dopiero w 53. minucie, ale parę razy pokazał, co potrafi. Najważniejsze, że ma za sobą już ten debiut.

- Trzeba przyznać, że na niego zasługiwał.
- Tak, wiosna zdecydowanie należy do niego. Teraz musi nadal grać tak dobrze, żeby zostać w reprezentacji na dłużej.

- A jak ocenia pan grę byłego wychowanka – Artura Boruca?
- Artur to już jest marka. Nie miał dużo do roboty, ale w tych sytuacjach, w których był wystawiany na próbę, spisywał się bez zarzutu. Po tym się poznaje wielkiego bramkarza. On nie musi już nic udowadniać, grał w dobrych ligach, teraz bardzo dobrze spisuje się w Anglii, w Southampton. Wielka klasa i tyle.

- Czyli rozumiem, że widzi go pan w pierwszej trójce polskich bramkarzy?
- Zdecydowanie. A oprócz niego dwóch bramkarzy Arsenalu – Wojtka Szczęsnego i Łukasza Fabiańskiego. Sam fakt, że bronią w takim klubie i w takiej lidze mówi wszystko. W Polsce mamy kłopot bogactwa, jeśli chodzi o bramkarzy. Ale niech Pan mnie nie namawia, żebym ustawił Szczęsnego, Boruca i Fabiańskiego w jakiejś kolejności. Wszyscy są na bardzo podobnym, wysokim poziomie. A kandydata do gry w kadrze na latach widzę we Włoszech...

- Tak, o tym zaraz. Najpierw chciałbym jednak, żeby wskazał mi pan najlepszego polskiego bramkarze Ekstraklasy. Tylko oprócz Wojtka Skaby, bo na pewno powie pan, że Skaba nie ma sobie równych.
- Oj, w Polsce nie mamy teraz jakichś specjalnie wybitnych jednostek. Jest paru wyróżniających się zawodników w bramce, ale w żadnym nie widzę materiału na golkipera najwyższej klasy. Dzisiaj w Ekstraklasie rządzą Słowacy. Skoro nie mogę postawić na Skabę, to naprawdę mam problem z wyborem jednego, najlepszego Polaka...

- Ostatnio powołania do kadry dostali Kaczmarek z Zawiszy i Janukiewicz z Pogoni.
- No ale widział pan, co to były za powołania. I tak 90 minut bronił Boruc. To raczej był taki wybór Nawałki z braku laku, bo kogoś musiał powołać. Tak samo jak wcześniej z Rafałem Leszczyńskim z Dolcanu Ząbki. Janukiewicz rzeczywiście ma niezły sezon, grał w wielu meczach i zdarzały mu się przebłyski. W niektórych spotkaniach na pierwszym planie był też Miśkiewicz z Wisły. Poza nimi, naprawdę nikt specjalnie się nie wyróżnia.

- A spośród obcokrajowców?
- Wiadomo, numer jeden to Dusan Kuciak. On nie ma sobie równych w tej lidze, chyba każdy, kto ją ogląda, jest o tym przekonany. Ale tak jak mówiłem, w ogóle Słowacy rządzą u nas. Szlak przetarł im Jan Mucha. Po słabszej jesieni, wiosną do wysokiej formy wrócił Marian Kelemen ze Śląska. Nieraz ratował swoją drużynę. Świetne mecze zdarzają się też Richardowi Zajacowi z Podbeskidzia.

- Kuciak ostatnio ma trochę mniej pracy, bo Legia pod wodzą Henninga Berga nie pozwala rywalom na wiele. Jak się Panu układa współpraca z nowym trenerem?
- Bardzo dobrze. Tak samo, jak układała się z Jankiem Urbanem. Oczywiście obaj mają trochę inne podejście do futbolu i spojrzenie na niektóre sprawy, ale ja akurat mam taką funkcję, że w mojej pracy niewiele się zmienia, niezależnie od tego, kto jest pierwszym trenerem.

- To jakie są te różnice między Bergiem i Urbanem?
- U Henninga jest trochę więcej małych gierek, treningu na utrzymanie, ogólnie więcej trenuje się z piłką. Chociaż u Urbana też nie było tego mało. Odchodzimy w Polsce powoli od podejścia, że najważniejsza w treningu jest siłownia, ciężary i bieganie po górach. To chyba dobrze. Zresztą, widać to po wynikach Legii. Urban wcale nie miał złych, tylko pod jego wodzą zespół musiał grać z dużo większą częstotliwością, nieraz co dwa dni. To dlatego, że walczyliśmy jeszcze w europejskich pucharach. Za Berga gra wygląda nie gorzej, współpracuje nam się też znakomicie, ale prawdziwa weryfikacja przyjdzie po wakacjach, gdy nadejdzie czas walki o Ligę Mistrzów. Trzymajmy kciuki, by wyniki były jak najlepsze.

- Opuśćmy teraz Ekstraklasę i rzućmy okiem na sytuację naszych bramkarzy w Anglii. W sobotę w finale Pucharu Anglii zagra Arsenal. Kto powinien bronić w tym meczu – Fabiański czy Szczęsny?
- Wie Pan, ja tu sobie mogę mówić, kto powinien, a i tak Arsene Wenger zdecyduje w porozumieniu ze swoim trenerem bramkarzy. Zresztą, myślę, że już zdecydował i poinformował o tym obu Polaków.

- Twierdzi, że jeszcze nie wie, kto zagra.
- Wydaje mi się, że blefuje. Według mnie, Wojtek i Łukasz już wiedzą, który z nich wystąpi. Z jednej strony, przez całe rozgrywki bronił Fabiański. Bronił dobrze, dzięki jego świetnej postawie w półfinale (obronił dwa rzuty karne – przyp. red.) Arsenal w ogóle zagra na Wembley. W teorii, skoro on grał we wcześniejszych meczach w Pucharze, to on powinien wystąpić w finale. Ale Szczęsny jest pierwszym bramkarzem, który stracił już mecz w ostatniej ligowej kolejce. To spotkanie mogłoby być dla niego przełamaniem po błędzie w finale Pucharu Ligi w 2011 roku. Zresztą, Wenger już kiedyś zdecydował się na taki manewr. Cały sezon w pucharze bronił drugi bramkarz, a w finale wystawił Davida Seamana. My zrobiliśmy tak samo. W teorii występ w finale pucharu należał się Skabie, ale w tym momencie w lepszej formie sportowej był Dusan i to on zagrał. Dobro drużyny jest najważniejsze, powinien bronić ten, który jest w lepszej dyspozycji.

- Problem w tym, że obaj są w dobrej.
- Osobiście, minimalną przewagę dawałbym Łukaszowi. Również dlatego, że prawdopodobnie będzie to jego pożegnanie z Arsenalem.

- No właśnie, wygląda na to, że Fabiański po sezonie opuści Londyn. W jakim klubie by go pan widział?
- Mówiło się o zainteresowaniu Schalke, ale to bramkarz takiej klasy, że poradzi sobie wszędzie. W Niemczech, w Hiszpanii, we Włoszech i w Anglii. Pokazywał to, gdy dostawał szansę w Arsenalu. Nigdy nie zawodził. Wciąż jest jeszcze młody, jak na golkipera, ale należy mu się w końcu gra w pierwszym składzie. Rozmawiałem z nim niedawno, utrzymujemy stały kontakt, i przyznał, że planuje odejść, bo chce grać. Mówił, że ma kilka ciekawych ofert. Nie mam wątpliwości, że spisze się doskonale, nieważne gdzie pójdzie.

- Wygląda na to, że latem pracodawcę zmieni też Tomasz Kuszczak. Jemu również wygasa kontrakt, a jego klub – Brighton – już poinformował, że nie przedłuży z nim umowy.
- To nie do końca tak jest. Klub musiał wydać jakieś oficjalne oświadczenie. Równie dobrze, Tomek mógł pójść do szefów i powiedzieć, że chce odejść. Tym bardziej po tym, jak Brighton nie udało się awansować do Premier League. Przecież od dawna mówił, że ma oferty z innych klubów. Jestem pewien, że trafi do mocniejszej drużyny.

- Ale on ma już 32 lata.
- To dużo? Brad Friedel – bramkarz Tottenhamu ma 42. Mark Schwarzer, który broni w Chelsea – 41. I bronią w takich klubach! Tomek ma na Wyspach wyrobioną markę. W barwach Manchesteru United odnosił sukcesy i nigdy nie zawiódł. Potem regularnie grał w Championship dla Brighton. I to grał na bardzo wysokim poziomie, był jednym z najlepszych golkiperów ligi. Naprawdę widzę go w którymś z klubów Premier League. Spokojnie dałby sobie radę.

- Temat już wcześniej przez pana wywoływany – Łukasz Skorupski.
- Tak, oglądałem jego występ dla Romy przeciwko Juventusowi (to był ligowy debiut Polaka – przyp. red.) i muszę powiedzieć, że jestem zbudowany. Łukasz ma 22 lata, a zagrał jak profesor. Wiem, że ten mecz już o niczym nie decydował, a gdyby walka o mistrzostwo jeszcze się toczyła, pewnie zagrałby pierwszy bramkarz, ale mimo wszystko, występ w takim meczu to wielka szansa. I Skorupski ją wykorzystał, co przyznał później trener.

- Ale co będzie w następnym sezonie? Znowu zagra dwa mecze? Nie lepiej dla niego byłoby, gdyby poszedł na wypożyczenie?
- Może pójdzie, kto wie. Najważniejsze, że Roma mu zaufała i chce na niego stawiać. Widział Pan ten mecz? Cały stadion był pełny, nikt tego nie traktował ulgowo. Juventus, mistrz Włoch, chciał wygrać za wszelką cenę. A prawie zatrzymał go Polak, który niedawno bronił w Górniku Zabrze i kadrze U-21. Gdy Legia grała w Lidze Europy z Lazio, przed meczem zwiedzaliśmy Stadio Olimpico i weszliśmy do szatni Romy. Skorupski ma tam swoją szafkę, rzeczy, obok największych gwiazd tego klubu. Naprawdę wszyscy traktują go tam poważnie, wierzą w niego. W końcu dostanie więcej szans i być może przebije się do pierwszego składu. Nie wiem, czy będzie to za rok, czy za dwa. Wiem, że ma na to jeszcze dużo czasu.

- Za to mało czasu zostało do mistrzostw świata. Kogo typuje pan na najlepszego bramkarza turnieju?
- Od lat mam swojego faworyta, który niestety w tym sezonie często siedział na ławce w Realu Madryt. Chodzi oczywiście o Ikera Casillasa. Szkoda, że grał tylko w Lidze Mistrzów i pod koniec sezonu w kilku spotkaniach ligowych, bo to żywa legenda Realu i reprezentacji Hiszpanii. Jak na bramkarza, nie jest jeszcze stary i wciąż może pobić wszelkie rekordy w kadrze i w klubie. To świetny golkiper, który nigdy nie schodzi poniżej pewnego poziomu. Od jakiegoś czasu jestem też pod wrażeniem Manuela Neuera. Niemiec wszedł do światowej czołówki i dzisiaj mało kto może się z nim równać. Ci dwaj to absolutny top i wzory do naśladowania dla każdego bramkarza.

Rozmawiał: Radek Przybysz